It’s pretty simple: you make up the rules as you go.
Bill Waterson, The Calvin and Hobbes Tenth Anniversary Book
„Lewiatan, czyli materia, forma i władza państwa kościelnego i świeckiego” (w oryginale „Leviathan Or the Matter, Forme and Power of A Commonwealth Ecclesiasticall and Civil”) należy do zaszczytnego grona klasyki dzieł filozofii. Wyraz „Lewiatan” odnosi się do potężnej bestii morskiej z Księgi Hioba. W dziele tym jednak jest przeinterpretowany i oznacza sztucznego człowieka – państwo.
Tomasz Hobbes (ur. w 1588 r. w Westport, zm. 4 grudnia 1679 r.) był angielskim filozofem. Lata życia Tomasza Hobbesa to czas zawieruchy i niepokoi religijnych. 61 lat przed narodzinami Hobbesa zaczęła się Reformacja. Za czasów Hobbesa spór między katolikami a protestantami jest nie tylko żywy, ale i krwawy i o nieprzyjemnym zapachu spalonych ciał innowierców. Ostatecznie zmienia się w walkę o władzę. Również w rządzach ojczyzny Hobbesa dochodzi do poważnych przemian.
Część osób mogłaby argumentować, że poglądy Hobbesa w istocie są produktem sytuacji politycznej jego czasu. Nie ma sensu negować wpływu sytuacji na poglądy. Szczególnie, że Lewiatan jest uważany za dzieło z zakresu filozofii społecznej. Można jednak zgadywać. Na przykład: czy Lewiatan jest jedynie produktem czasów, a Hobbes filozofem, którego wkład polega na spisaniu tego, co widzi? A może właśnie nie, i na przykład dzieło Lewiatan jest wyrazem tego, że myśli Hobbesa nie da się wytłumaczyć jedynie jego sytuacją życiową? Nie rozstrzygając powyższego, niniejsza praca skupia się na elemencie, który często jest pomijany, a także nie jest zbadany w wystarczającym stopniu – to jest poglądów Hobbesa na sferę sacrum. To znaczy czegoś, o czym można mieć wrażenie, że naznacza jego poglądy.
Zaszufladkowanie Hobbesa do konkretnego odłamu chrześcijaństwa nie jest trudnym zadaniem – wiemy, że był protestantem. Miał również ojca duchownego. Gdy Tomasz ma 16 lat niestety traci swojego ojca, który najprawdopodobniej w wyniku sporu z parafianinem zaginął[1]. Nie jest jednoznaczne, jaki to miało wpływ na młodego Hobbesa. Zestawiając to jednak z tym, że istnieją spory na temat tego, czy jest wierzący, może należałoby przyjąć kompromisową pozycję. Kompromisową pozycję, którą można by zawrzeć w stwierdzeniu: zaginięcie ojca Hobbesa, mogło mieć wpływ na treści zaprezentowane w Lewiatanie.
Hobbes często nawiązuje do Pisma Świętego. W dedykacji skierowanej do wielce czcigodnego przyjaciela, pana Francisa Godolphina z Godolphin, Hobbes napisał:
Może najbardziej urazić ludzi to, że pewne teksty z Pisma Świętego przytaczałem dla innego celu, niż zazwyczaj czynią to inni ludzie. Lecz uczyniłem to z należną pokorą, a jednocześnie z konieczności (którą narzuciło mi moje zadanie). Teksty te bowiem są wysuniętymi pozycjami wroga, z których atakuje on władzę państwową[2].
Zaznacza również, że spodziewa się, iż wiedzący, jak zazwyczaj odczytuje się Pismo Święte, ostro zaprotestują przeciwko użytkowi, który on z niego czyni[3]. Co najwyraźniej się spełniło, bo książka dosyć szybko zaczęła budzić kontrowersje. Świadczy o tym choćby to, że została opublikowana w 1651 r., a w 1683 r. zostaje potępiona i spalona przez Uniwersytet Oksfordzki[4]. Może to być zaskakujące, biorąc pod uwagę to, że zazwyczaj potępianie książek kojarzy się z indeksem ksiąg zakazanych Kościoła Katolickiego, a cenzurowanie i palenie książek – ze słusznie minionymi czasami totalitaryzmów.
Można mieć wrażenie, że nastawienie Hobbesa wyrażone w dedykacji nie jest krytyką Pisma Świętego. Jest przede wszystkim krytyką wykorzystywania Pisma Świętego do ataku na władzę państwową. To, co Hobbes napisał w dedykacji, można interpretować tak, że analizuje pozycje wroga – tj. konkretne fragmenty Pisma Świętego. To, co Hobbes napisał w dalszej części dzieła, a dokładniej to, że powołuje fragmenty określone jako pozycje wroga, można by interpretować tak, że wchodzi w nie by potem przeprowadzić kontratak. I mimo, że do powyższego można mieć wątpliwość, to już nie tak trudno byłoby się zgodzić z twierdzeniem, że uprawia tzw. teologię polityczną.
Można argumentować, że teologia Hobbesa, mimo, że podobno towarzyszy jej pokora, to nie jest jednak rzetelna. Na przykład fragment Księgi Hioba mówiący o Lewiatanie. Już tutaj widać nietypowość myśli Hobbesa. Jest na tyle nietypowa, że można uważać ją za niespójną z tekstem Pisma Świętego. Utożsamianie Lewiatana z państwem jest odległe i intrygujące. Można by jednak powiedzieć, bestia morska tkwi w szczegółach. Na przykład: czy czynienie państwa, to jest sztucznego człowieka z żywej bestii jest uzasadnione? Coś żywego symbolizuje więc coś, czego przymiot życia nie cechuje. By oddać jednak Hobbesowi sprawiedliwość zaznaczyć trzeba, że to typowa sytuacja, w której symbol nie musi mieć cech tego, co symbolizuje. Jak również można argumentować, że przecież państwo to twór sztuczny, a jednak tworzą go żywi ludzie.
Wątpliwości jednak pozostają, tyle że, jak się zaraz okaże, innego rodzaju. Kontynuując odniesienie do Lewiatana, morskiej bestii, można argumentować, że jest to wysunięta pozycja Hobbesa, z której przeprowadza atak na przeciwników władzy państwowej. Czy jednak powoływali się na fragment z Księgi Hioba? Życzliwie jest uznać, że tak, ponieważ o tym świadczy dedykacja w książce.
Ciekawą kwestią jest to, że z całego bestiariusza biblijnego Hobbes wybiera Lewiatana, a nie na przykład smoka z Apokalipsy. Trudno się oprzeć wrażeniu, i wydaje się to oczywiste, że odniesienie się do Lewiatana przyszło Hobbesowi naturalnie. Bo po pierwsze: jest człowiekiem, który posługuje się treściami biblijnymi do tworzenia filozofii. Po drugie: tymi treściami posługuje się w niekonwencjonalny sposób. A po trzecie: należy do narodu, którego chlubą jest żegluga. Być może słyszał tzw. morskie opowieści, na przykład o bestiach morskich, o których opowiadali marynarze. Być może jedna z nich była o Lewiatanie i właśnie dlatego do tego fragmentu Pisma Świętego się odnosi.
Jest również wiele innych powoływanych przez Hobbesa fragmentów Pisma Świętego. Traktują o rzeczach, które mogą być przedmiotem zainteresowania teologii, jak i filozofii. Dla przykładu – stan natury. Czy natura w sobie jest dobra, czy zła, jest kwestią dyskusyjną. Hobbes nie widzi jej w jasnych barwach, jak np. Rousseau. W doktrynach teologicznych głównych nurtów chrześcijaństwa jest podobnie, ponieważ stwierdza się, że natura człowieka jest grzeszna. Można więc tak uzasadniać łączenie koncepcji natury Hobbesa z chrześcijańskimi koncepcjami natury nawiązującymi do stanu rzeczy po zjedzeniu zakazanego owocu.
Innym przykładem powiązania w myśli Hobbesa poglądów filozoficznych i teologicznych, a szczególnie poglądów na temat prawa, są prezentowane przez niego przepisy prawa naturalnego. Prawo naturalne ma taką właściwość, że odwołują się do niego najczęściej wtedy, gdy prawo stanowione zawodzi. Niektórzy są skłonni koncepcje prawa naturalnego pochować do grobu, a mimo tego, koncepcje te obumierają i odradzają się. To znaczy – w zależności od pory, czyli tak samo jak w naturze.
Jacek Hołówka w artykule „Lewiatan Tomasza Hobbesa” z przepisów prawa naturalnego u Hobbesa wymienia m.in:
Pierwsze prawo nakazuje dążyć do pokoju, o ile jest on osiągalny; a gdy jest to niemożliwe, do obrony siebie samego wszelkimi środkami[5].
Już tutaj można się zastanawiać, czy jest to spójne z treścią Pisma Świętego. Dla przykładu: proroctwo z Księgi Izajasza 9:6 nazywa mesjasza Księciem Pokoju. W Chrześcijaństwie za mesjasza uważany jest Jezus, w Islamie uważa się go za proroka, a według Judaizmu natomiast mesjasz ma przyjść, lecz wcześniej go nie było. Chrześcijaństwo, Islam i Judaizm są też tzw. religiami księgi, bo swoją wiarę opierają na tekstach świętych. Co więcej, część historii jest wspólna, lecz ich przedstawienie różne.
Wśród historyków istnieje w większości zgoda, że Jezus istniał. Nie ma jednak zgody co do tego, jak wyglądało jego życie. Ewangelie opisują go jako nauczyciela, który pomaga i leczy. Opisują go również jako człowieka pouczającego faryzeuszy, nauczycieli prawa i władze. Mówi o sobie: nie przyszedłem przynieść pokój, ale miecz (Ew. wg św. Mateusza 10:34). Jest to oczywiście zawiłe, a nawet więcej – jest to również kontrowersyjne. Istnieje jednak powiedzenie: chcesz pokoju, szykuj się na wojnę. Być może jest to myśl tego rodzaju. Natomiast odnośnie do praw natury to warto zaznaczyć, że ze względu na ich charakterystykę, należy się do nich odnieść, kiedy prawo stanowione zawodzi. To jest – w zależności od pory.
Powyższe rozważania, jak i w ogóle w rozważaniach filozoficznych, teologicznych, czy jeszcze bardziej ogólnikowo – w rozważaniach teoretycznych, dochodzi do czczej gadaniny. Osoby o takim nastawieniu mogłyby powiedzieć, że takie rozważania są jak guma. Bo tak jak gumę, tak i powyższe rozważania, można rozciągać, jak się chce. Inni by powiedzieli, że jest to bezsens, bo w poglądach Hobbesa system jest nie tylko chwiejny, ale nawet jego fundamenty są niestabilne. Jeszcze inni mogliby się zapytać: „a jaki to ma sens?” i nawet sparafrazować fragment Pisma Świętego słowami, ażeby was czcza filozofia nie zwiodła. Takim ludziom można odpowiedzieć: wpuszczacie nas w maliny. Bo guma ma swoje limity rozciągliwości, fundamenty można i należy wzmacniać, a na pytanie o sens każdy powinien samemu szukać odpowiedzi. Jeśli poglądy Hobbesa nie są czczą filozofią, to nie dotyczy ich ww. parafraza fragmentu Pisma Świętego. W takim przypadku może być tak, że tekst Hobbesa posłuży za drogowskaz.
Powyższe rozważania mogą sprawiać wrażenie sporu o słowa i drobiazgowości. Mogą sprawić wrażenie, że nie biorą pod uwagę (z wyjątkami) całego obrazu. Do tego można dodawać, że wykazanie błędu przesłanki nie musi świadczyć o nieprawdziwości tezy. Sprawa jednak dotyczy fundamentów, na których opiera się budowa społeczeństwa. Bo też taka jest sytuacja filozofii społecznej i teologii politycznej. Pytanie, czy Hobbesowi udało się zrozumieć państwo, a być może nawet myślą swoją złowił Lewiatana, pozostaje otwarte.
Pytanie jest jednak aktualne i powraca, jak to miało miejsce w dniu 21 sierpnia 2025 roku w sprawie dotyczącego Narodowego Instytutu Zdrowia przeciwko Amerykańskiemu Stowarzyszeniu Zdrowia Publicznego. Sąd wydaje decyzję, która umożliwia zakończenie dotacji w wysokości 783 milionów dolarów na badania związane z celami różnorodności, tożsamością płciową i COVID-19. Niezadowolona prawniczka krytykuje to słowami:
To jest jurysprudencja Calvinball z pewnym twistem. Calvinball ma tylko jedną zasadę: nie ma stałych zasad. Wydaje się, że mamy dwie: tę jedną i tę, że ta administracja zawsze wygrywa[6].
Jest to nawiązanie do komiksu Calvin and Hobbes, w którym ta gra jest zaprezentowana. Jednak ze względu na kontekst, w tych słowach również można by było wykopywać pozycję w wojnie przeciwko jakimś poglądom. Jako że są to różne narracje, a fakty ostatecznie zostają takie same, za zasadne można uznać połączenie początków filozofii społecznej z autorską wariacją żartu, którą roboczo można nazwać żartem o gruzach w Krakowie.
Idzie turysta przez Kraków i zauważa, że na ulicy leżą gruzy. Jako że gruzów tych nie ma dużo, kontynuuje swój spacer. Zauważa jednak jeszcze większą stertę gruzów. Niepokój wzrasta, ale turysta idzie dalej. Dochodzi do miejsca, w którym zauważa tyle gruzów, jakby się sam Zamek na Wawelu rozpadł. Pyta się tubylca: co się stało, że tyle tutaj gruzów? A tubylec odpowiada: mieliśmy kiedyś spory problem ze smokiem. Zjadał nam zapasy jedzenia i codziennością było, że nie mieliśmy czego włożyć do garnka. Ale był też dzielny młodzieniec, to jest Szewczyk Dratewka. Uszył sztuczną owcę, wypełnił ją solą i wystawił dla smoka. Smok zjadł, po czym poleciał do wody i przez dwie godziny pił i pił. W tym czasie smoka już ujarzmiono. Turysta, nie mniej zaskoczony gruzem, który widział, co odpowiedzią, którą otrzymał, dopytuje: a co z gruzem? Na co Krakus odpowiada: Tego, to ja nie wiem.
A może w tym żarcie jest to Sokrates z Krakowa i błazen Stańczyk zarazem? Być może na pytanie o słuszność myśli Hobbesa najlepszą odpowiedzią jest stwierdzenie Krakusa? Być może w walce bestii morskiej, to jest Lewiatana, z bestią lądową, to jest Behemotem, najlepiej jest pozycji nie zajmować, a w sferze sacrum swoją własną, niezależną pozycję wypracować? Bo w powyższym tekście, pomimo podjęcia się zadania zgłębienia teologii Hobbesa, jest jedna myśl przewodnia: Tego, to ja nie wiem.
[1] S. Duncan, hasło: Thomas Hobbes [w:] Stanford Encyclopedia of Philosophy, https://plato.stanford.edu/entries/hobbes/ (dostęp 28.09.2025)
[2] T. Hobbes, Lewiatan, czyli materia, forma i władza państwa kościelnego i świeckiego, przekład Cz. Znamierowski, wyd. Aletheia, Warszawa 2023, s. 78. Podkreślenie własne.
[3] Tamże, s. 47.
[4] Tamże, s. 62, 64.
[5] J. Hołówka, Lewiatan Tomasza Hobbesa, [w:] Przegląd Filozoficzny – Nowa Seria 1993 R. II, NR 3, ISSN 1230-1493, Propedeutyka filozofii, s. 135.
[6] D. C. Weiss, Justice Jackson accuses Supreme Court majority of playing Calvinball [w:] Abajournal, abajournal.com/news/article/justice-jackson-accuses-supreme-court-majority-of-playing-calvinball (dostęp 28.09.2025).
