Przejdź do treści

Montaigne o przyzwyczajeniu, zwyczaju i obyczaju

[ok. 8 minut czytania]

            Michel de Montaigne (urodzony w 1533 r., zmarły w 1592 r.) był francuskim filozofem – sceptykiem. Specyficznym filozofem-sceptykiem, nie lubiącym nowości. Stwierdzał: mierzi mnie wszelka nowość, jakiekolwiek miała by oblicze[1]. Był także katolikiem i rojalistą[2] w czasach zawieruchy religijnej jaka nastała w reakcji na Reformację w 1517 r. Zanim jednak podjął się trudu pracy filozoficznej i zanim w 1580 r. ukończył pierwszy tom swojego najsłynniejszego dzieła – Próby (drugi w 1588 r., a trzeci wydany pośmiertnie w 1595 r.), był m.in. prawnikiem, to jest członkiem trybunałów w Perigueus i w Bordeaux[3]. Był człowiekiem wykształconym, którego rozeznanie jako obytego w podróżach nie ograniczało się tylko do Francji[4]. O sobie pisał: powróciłbym chętnie z tamtego świata, aby zadać łgarstwo temu, kto by mnie przedstawił innym niż byłem, bodaj aby mnie uczcić[5]. Powyższe okoliczności składają się na specyficzne tło osobowościowe autora.

            Nazwa Próby, a w oryginale Essais, oddaje styl dzieła Montaigne’a, nie pretendujący do ostatecznego wyczerpania podejmowanych tematów. Dopiero później nazwa ta staje się określeniem dla gatunku literackiego – eseju[6]. Książka Próby była pisana przez blisko dziewięć lat[7] iskłada się z trzech ksiąg. Zawiera również zwięzły wstęp,zatytułowany Autor do czytelnika. Zgodnie z nim, autor w dziele nie zamierzył sobie żadnego celu, prócz domowego i prywatnego[8]. Nie zależało mu na sławie, a bardziej na tym, by gowidziano w jego prostym, przyrodzonym i pospolitym obyczaju, bez wymuszenia i sztuki[9]. Kilka zdań wcześniej jest zapis, że wyczyta się tu żywcem moje braki i moją szczerą postać o tyle, o ile publiczna obyczajność pozwoliła[10].

            Specyficzne jest to, że odnośnie do życzenia Montaigne’a, by widziano go w prostym, przyrodzonym i pospolitym obyczaju, można czynić nawiązania do rozdziału XXII z pierwszej księgi Prób, zatytułowanym O zwyczaju i o tym, aby niełatwo odmieniać istniejące prawo. Jak to w jednych z pierwszych zdań tego rozdziału stwierdza Montaigne:

Zaprawdę bowiem, przemożną i zdradziecką mistrzynią jest przyzwyczajenie! Powoli, ukradkiem, umacnia w nas swą władczą stopę: ale po tym łagodnym i nieśmiałym początku, skoro z pomocą czasu umocni się i zasiedzi, odsłania nagle swoje groźne i tyrańskie oblicze, przeciw któremu nie mamy już mocy ani okiem mrugnąć[11].

W późniejszym fragmencie rozdziału Montaigne podpiera powyższą myśl opowieścią o Platonie, który połajał bawiącego się chłopca. Zaiste, łajasz mnie o byle co – miał zareagować chłopiec, na co Platon rzekł: przyzwyczajenie nie jest byle czym[12].

            U Montaigne’a można wyróżnić trzy różne, powiązane ze sobą zjawiska: przyzwyczajenie, zwyczaj i obyczaj. Przyzwyczajenie, zwyczaj i obyczaj, pomimo bycia wyrażeniami bliskoznacznymi, nie są zamienne, a różnią się nasileniem. Można także odnieść wrażenie, że przyzwyczajenie jest czymś osobistym, a obyczaj – nie, podczas gdy zwyczaj mieści się gdzieś pomiędzy. Przyzwyczajenie, wedle Montaigne’a, gwałci prawidła natury oraz przytępia nasze zmysły[13], przesłania nam prawdziwy obraz rzeczy[14]. Obyczaj, mimo że dotyczy większej grupy ludzi, również nie jest wolny od zniekształcania rzeczywistości. Jestem przekonany – pisze Montaigne – że nie jest zdolna imainacja ludzka wymyślić tak dziwacznej chimery, która by nie istniała w rzeczywistości jako jakiś powszechny obyczaj i której by ten sam rozum nasz nie uznał i nie utrwalił[15].

            Zwyczaje i obyczaje wpływają po pierwsze – na rozsądek, i po drugie – na sumienie człowieka. Jak to stwierdza Montaigne:

  1.  Rozsądek ludzki jest to barwiczka domieszana mniej więcejjednakiej wadze do wszystkich naszych mniemań i obyczajów, jakiej bądź byłyby postaci[16].
  2. Prawa sumienia, o których powiadamy, iż pochodzą z natury, rodzą się ze zwyczaju. Człowiek mający w wewnętrznym poważaniu uświęcone i przyjęte dookoła wierzenia i obyczaje, nie może wyłamać się z nich bez zgryzoty sumienia, ani też spełniać ich bez wewnętrznego poklasku[17].

Uwidacznia się w powyższych fragmentach sceptyczne lub dosyć pesymistyczne podejście Montaigne’a.

            Przyzwyczajenia, zwyczaje i obyczaje nie mają jednak wyłącznie negatywnego oddziaływania. Jak pisze Montaigne o obyczaju: I czyż prosty jego rozkaz nie wszczepia w najgrubsze pospólstwo tego, czego cała filozofia nie jest zdolna ugruntować w najmędrszych głowach[18]? Również pomimo, że Montaigne tak tego nie nazywa, można by się dopatrywać w jego niechęci do oszukaństwa pewnego przyzwyczajenia. Jak to stwierdza o sobie samym: Jestem pewny, iż dlatego że w młodości nauczono mnie iść zawsze prostą i równą drogą i wszczepiono wstręt do zaprawiania dziecinnych zabaw podstępami […], i dzisiaj też w każdej, choćby najbłahszej potrzebie bez zastanowienia się, z naturalnego popędu, wszelkie oszukaństwo jest mi w najwyższym stopniu przeciwne[19].

            Są również inne optymistyczne aspekty obyczaju. Alić przestrogi prawdy i jej zalecenia przyjmujemy jako przeznaczone dla pospólstwa, a nigdy dla siebie: zamiast przechować je w obyczajach, każdy przechowuje je w pamięci; bardzo głupio i bezpożytecznie![20]. Obyczaj więc może być lepszym przekaźnikiem przestróg i zaleceń prawdy niż pamięć. Podsumowując, warto opierać się nie tylko na pamięci, lecz również na dobrych obyczajach. Szczególnie że w wyliczance różnych zwyczajów i obyczajów, jaką przedstawia Montaigne, znajdują się nie tylko te negatywne. Są również godne pochwały, jak np. Indziej pokrewieństwo nie tylko do czwartego pokolenia, ale w jakimkolwiek dalszym stopniu, stanowi przeszkodę małżeństwa[21]. Są też takie, które trudno wartościować jako godne pochwały lub nagany.

            Wydaje się, że możliwe są dwie interpretacje podejścia Montaigne’a do przyzwyczajenia, zwyczaju i obyczaju. W zależności od tego, jaki fragment się zaakcentuje, można by argumentować, że jest to podejście pesymistyczne lub że jest to podejście sceptyczne:

  • podejście pesymistyczne, gdyż zwyczaj jest przemożną siłą, decydującą o naszym życiu;
  • podejście sceptyczne wynikające z tego, że jako ludzie, nie jesteśmy wolni od zwyczaju, a przez to jesteśmy oddzieleni od prawdy.

Powyższe interpretacje mogą, lecz nie muszą się uzupełniać. Nie jest tak, że się wykluczają wzajemnie. Ponownie można by argumentować, że Montaigne zauważa również pozytywne aspekty zwyczaju. Może jest więc to wyłącznie sceptycyzm. Lub także osłabiony, a zdecydowanie nie wszechogarniający pesymizm.

            Jak zaznaczono, Montaigne nie popada w możliwe w takiej sytuacji zobojętnienie, a bardziej kieruje się ku zachowawczej postawie. Pytającemu: co należałoby zrobić w obliczu tak przemożnej siły zwyczaju? – być może odpowiedziałby to samo, co w poniższym fragmencie rozdziału XXII:

Niechaj mędrzec na wewnątrz zwolni duszę od ucisku i dzierży ją wolną i zdatną do swobodnego sądu o rzeczach; na zewnątrz wszelako winien we wszystkim strzec przyjętych zwyczajów i form[22].

Jest tak, gdyż Społeczeństwu nic jest po naszym wewnętrznym mniemaniu; całą resztę wszelako, jak nasze uczynki, pracę, mienie i życie, należy nam oddać i poświęcić jego służbom i zastosować do wierzeń ogółu[23]. Za przykład Montaigne powołuje Sokratesa, który mając możliwość uratować swoje życie, łamiąc przy tym prawo, wybrał bycie posłusznym karze śmierci. Jak to stwierdza autor: […] jest to bowiem reguła wszystkich reguł i prawo wszelkich praw, aby każdy poddał się tym, które obowiązują w danym miejscu […][24].

            Na tym tle specyficznie wypada narzekanie Montaigne’a z XXXV rozdziału, zatytułowanego O zwyczaju odziewania się. Montaigne zapisał tam: Gdziekolwiek chcę dojść, wszędzie trzeba mi zgwałcić jakąś zaporę obyczajów: tak starannie zagrodziły one wszelkie przystępy[25]! Można by argumentować, że autor stał się wybiórczy. Z jednej strony, zaleca posłuszeństwo obyczajom, z drugiej – narzeka na zaporę obyczajów. Można by jednak argumentować, że dostrzegając przemożną siłę przyzwyczajeń, zwyczajów i obyczajów, starał się z niej wyzwolić.

            Być może, by spełnić życzenie Montaigne’a, by gowidziano w jego prostym, przyrodzonym i pospolitym obyczaju, bez wymuszenia i sztuki, by uwzględnić to, że wyczyta się w dziele jego braki i jego szczerą postać o tyle, o ile publiczna obyczajność pozwoliła oraz to, że cel dzieła był prywatny, a ludzi bez błędów nie ma, należałoby stwierdzić – próbował.

Bibliografia

  1. de Montaigne, M., Próby (bdw), Fundacja Wolne Lektury, https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/proby/
  2. Zalta E.N., Nodelman U., Stanford Encyclopedia of Philosophy (Winter 2025 Edition), https://plato.stanford.edu/

Spis ilustracji

  1. Ilustracja od Floc’H, The New Yorker Magazine, https://www.newyorker.com/magazine/2009/09/07/me-myself-and-i

[1] M. de Montaigne, Próby, Fundacja Wolne Lektury, tłum. T. Boy-Żeleński, bdw, https://wolnelektury.pl/media/book/pdf/proby.pdf [dostęp 28 grudnia 2025 r.], s. 72.

[2] T. Boy-Żeleński, Od tłumacza, [w:] M. de Montaigne, Próby, Tamże, s. 7.

[3] Tamże, s. 3.

[4] Tamże, s. 6. Zgodnie z opisem, Montaigne wybrał się w siedemnastomiesięczną podróż po Niemczech, Szwajcarii i Włoszech.

[5] M. de Montaigne, Próby, s. 559.

[6] M. Foglia, E. Ferrari, Michel de Montaigne, [w:] The Stanford Encyclopedia of Philosophy (Winter 2025 Edition), Edward N. Zalta & Uri Nodelman (eds.), https://plato.stanford.edu/archives/win2025/entries/montaigne/ [dostęp 28 grudnia 2025 r.].

[7] T. Boy-Żeleński, Od tłumacza, [w:] M. de Montaigne, Próby, s. 5-6.

[8] M. de Montaigne, Próby, s. 21.

[9] Tamże.

[10] Tamże.

[11] Tamże, s. 66.

[12] Tamże, s. 67.

[13] Tamże, s. 66.

[14] Tamże, s. 70.

[15] Tamże, s. 68.

[16] Tamże.

[17] Tamże, s. 70.

[18] Tamże.

[19] Tamże, s. 67.

[20] Tamże, s. 70.

[21] Tamże, s. 69.

[22] Tamże. s. 72.

[23] Tamże.

[24] Tamże.

[25] Tamże, s. 131.

0 0 głosy
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest

0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x